- Kategorie bloga:
- Amicidebici.229
- do M..94
- jadę sam, jak palec albo coś tam.36
- ni to ni sio.36
- poŁodzi się.626
- Rekordy.6
- Wiedeń.93
- wycieczka.134
- Wypad.54
- Wyprawy i Wylewy ;).396
miasto
Sobota, 8 października 2011 | dodano:08.10.2011 Kategoria do M.
- DST: 10.13km
- Czas: 00:33
- VAVG 18.42km/h
- VMAX 28.10km/h
- Temp.: 10.0°C
- Kalorie: 129kcal
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
tylko M. ;)
z kolanem wciąż nie jest dobrze, a jutro już będzie tydzień odkąd się z nim męczę. Dopiero wczoraj dało się zauważyć znaczną poprawę, ale też nie jakąś powalającą.
Dzisiejsze śmignięcie do M. udowodniło tylko, że kolano zdecydowanie nie jest jeszcze zdrowe.Protestowało i co gorsza bardzo rozkręcało się w tym protestowaniu :/
z kolanem wciąż nie jest dobrze, a jutro już będzie tydzień odkąd się z nim męczę. Dopiero wczoraj dało się zauważyć znaczną poprawę, ale też nie jakąś powalającą.
Dzisiejsze śmignięcie do M. udowodniło tylko, że kolano zdecydowanie nie jest jeszcze zdrowe.Protestowało i co gorsza bardzo rozkręcało się w tym protestowaniu :/
Kolanowa masakra asfaltowa ;)
Niedziela, 2 października 2011 | dodano:02.10.2011 Kategoria wycieczka
- DST: 144.69km
- Czas: 05:59
- VAVG 24.18km/h
- VMAX 38.30km/h
- Temp.: 17.0°C
- Kalorie: 2255kcal
- Podjazdy: 481m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
łódź - Łagiewniki - Stryków - Głowno - Łowicz - Chąśno - Błędów - Łowicz - Głowno - Stryków - Łódź
Nie mam pojęcia co się dzieje z moimi kolanami, lewe zbuntowało się już przy 50 czy 60 kilometrze i w Chąśnie wróciłam do Łowicza, a M. pojechał kawałek dalej zaliczyć gminy ;)
Głupim pomysłem było uparcie się, że wracamy do Łodzi rowerami, pierwsze 25 km poszło bardzo sprawnie (kolano mniej boli przy niskiej kadencji), ale po postoju było coraz gorzej, w pewnym momencie nie brakowało mi dużo, żeby wyć z bólu.
Teraz nie mogę zginać kolana i utykam jak inwalida ;) a boli jak sam z kury syn ;);)
No, więc się pięknie załatwiłam.
A do tego zimno strasznie!
Nie mam pojęcia co się dzieje z moimi kolanami, lewe zbuntowało się już przy 50 czy 60 kilometrze i w Chąśnie wróciłam do Łowicza, a M. pojechał kawałek dalej zaliczyć gminy ;)
Głupim pomysłem było uparcie się, że wracamy do Łodzi rowerami, pierwsze 25 km poszło bardzo sprawnie (kolano mniej boli przy niskiej kadencji), ale po postoju było coraz gorzej, w pewnym momencie nie brakowało mi dużo, żeby wyć z bólu.
Teraz nie mogę zginać kolana i utykam jak inwalida ;) a boli jak sam z kury syn ;);)
No, więc się pięknie załatwiłam.
A do tego zimno strasznie!
wyprawka forumowa dz.2 - powrót
Niedziela, 25 września 2011 | dodano:25.09.2011 Kategoria Wypad
- DST: 121.87km
- Czas: 05:07
- VAVG 23.82km/h
- VMAX 45.40km/h
- Temp.: 20.0°C
- Kalorie: 1893kcal
- Podjazdy: 496m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Komarno - Bolków - Dobromierz - Strzegom - Gościsław - Jarosław - Cesarzowice - Środa Śl. - Wrocław - (pociąg) - Łódź
Z M. i Serweczem a w pociągu i dalej trochę jeszcze też z Borafu.
Jazda z Serweczem nieco obniżyła moje morale ;)
Z M. i Serweczem a w pociągu i dalej trochę jeszcze też z Borafu.
Jazda z Serweczem nieco obniżyła moje morale ;)
wyprawka forumowa dz.1
Sobota, 24 września 2011 | dodano:24.09.2011 Kategoria Wypad
- DST: 135.80km
- Czas: 06:10
- VAVG 22.02km/h
- VMAX 54.00km/h
- Temp.: 19.0°C
- Kalorie: 2048kcal
- Podjazdy: 1083m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Trzebnica - Oborniki - Wołów - Lubiąż - Ruja - Luboradz - Jawor - Stara Kraśnica - Kaczorów - Radmierz - Komarno
Z M. i Serweczem
Dzisiaj to była trochę dupa jasiu ze mną ;)
Z M. i Serweczem
Dzisiaj to była trochę dupa jasiu ze mną ;)
kolana odmówiły posłuszeństwa...
Piątek, 23 września 2011 | dodano:23.09.2011 Kategoria Wypad
- DST: 19.18km
- Czas: 01:01
- VAVG 18.87km/h
- VMAX 44.70km/h
- Temp.: 15.0°C
- Podjazdy: 201m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Trzebnica - Oborniki - Trzebnica
... zupełnie nie wiem dlaczego tak się stało, ale niemożliwością było jechać :|
... zupełnie nie wiem dlaczego tak się stało, ale niemożliwością było jechać :|
takie tam.. dwieściedwadzieścia ;)
Czwartek, 22 września 2011 | dodano:22.09.2011 Kategoria Wypad, Rekordy
- DST: 222.04km
- Czas: 09:37
- VAVG 23.09km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temp.: 18.0°C
- Kalorie: 3394kcal
- Podjazdy: 727m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
teren 6
z M. :)
Łódź - Łask - Zduńska W. - Sieradz - Brzeźnio - Brąszewice - Kuźnica Zagrzebska - Czajków - Kraszewice - Giżyce - Zamość - Wielowieś - Masanów - Namysłaki - Strzyżew - Kotłów - Mikstat - Antonin - Międzybórz - Drołtowice - Twardogóra - Bukowice - Czeszów - Kuźniczysko - Trzebnica
Do Sieradza szło nam pięknie :) a potem już coraz gorzej ;) W połowie drogi zaczęło wiać nam w pysk, całkiem konkretnie, więc już nie było tak miło i przyjemnie. Generalnie ta dwusetka nie była taka udana jak poprzednia.
Na około 170 kilometrze dopadł mnie chyba kryzys, ledwo wyciagałam 18km/h :/ no koszmarnie było.
Jednak nie miałam już takiej motywacji, jak poprzednio, wiem, że mogę no to po co ;)
Ale jakimś cudem, nie wiem jak to zrobiłam ;), przemówiłam sobie do rozsądku i grzaliśmy całkiem całkiem ;)
Jednakowoż nie jechało nam się dzisiaj dobrze, wiało, było chłodno a nawierzchnie koszmarne!
Inna sprawa, że nawet taka słaba szosa jest lepsza od terenu :p
z M. :)
Łódź - Łask - Zduńska W. - Sieradz - Brzeźnio - Brąszewice - Kuźnica Zagrzebska - Czajków - Kraszewice - Giżyce - Zamość - Wielowieś - Masanów - Namysłaki - Strzyżew - Kotłów - Mikstat - Antonin - Międzybórz - Drołtowice - Twardogóra - Bukowice - Czeszów - Kuźniczysko - Trzebnica
Do Sieradza szło nam pięknie :) a potem już coraz gorzej ;) W połowie drogi zaczęło wiać nam w pysk, całkiem konkretnie, więc już nie było tak miło i przyjemnie. Generalnie ta dwusetka nie była taka udana jak poprzednia.
Na około 170 kilometrze dopadł mnie chyba kryzys, ledwo wyciagałam 18km/h :/ no koszmarnie było.
Jednak nie miałam już takiej motywacji, jak poprzednio, wiem, że mogę no to po co ;)
Ale jakimś cudem, nie wiem jak to zrobiłam ;), przemówiłam sobie do rozsądku i grzaliśmy całkiem całkiem ;)
Jednakowoż nie jechało nam się dzisiaj dobrze, wiało, było chłodno a nawierzchnie koszmarne!
Inna sprawa, że nawet taka słaba szosa jest lepsza od terenu :p
Jedna z Pętli Setki Po Łódzku...
Niedziela, 18 września 2011 | dodano:18.09.2011 Kategoria wycieczka
- DST: 77.51km
- Czas: 04:13
- VAVG 18.38km/h
- VMAX 38.07km/h
- Temp.: 24.0°C
- Kalorie: 1104kcal
- Podjazdy: 520m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
...czyli dzięki Ci Panie Boże za asfalt :P
Teren: 34
Mieliśmy zrobić całość Setki, ale pętla okazała się nieszczególna, a ja miałam też trochę dość terenu, zatem na jednej się skończyło.
Udało się ją zaliczyć i jestem zadowolona, że nie miunczałam ;) byśmy dali sobie spokój ;) ale tylko z tego jestem zadowolona ;) niestety, mimo usilnych prób przekonania się do terenu, dochodzę do wniosku, że się po prostu do niego nie nadaję, może to też kwestia roweru, przystosowany do szosy cały grzechocze, co trochę denerwuje, a trochę dekoncentruje i mimo woli zwalniam, ale ja po prostu jadę w terenie wolno, drażni mnie, że się cały rower razem ze mną na wybojach trzęsie, no, po prostu nie kręci mnie teren i nie mam z tego takiej zabawy, jaką powinnam mieć ;)
No i oczywiście nie można pominąć moich dwóch spektakularnych gleb ;)
Jedna w kopnym piachu, którym zakończony był zjazd, niegroźna na szczęście ;)
A druga w lesie; przeskakując zwalone drzewo tylne koło się poślizgnęło na pniu, tak myślę, i ja się wyłożyłam, jakim cudem znalazłam się pod rowerem, to nie mam pojęcia, ale przez chwilę leżałam i jęczałam z bólu. Mam stłuczony łokieć, siniory na udach, które będą pięknie rozlane i fioletowe ;)
Ed.: mam jeszcze potłuczone ramię, lewą rękę ledwo mogę unieść w górę :P
No, więc teren i ja to raczej nie za często i nie za bardzo ;)
Teren: 34
Mieliśmy zrobić całość Setki, ale pętla okazała się nieszczególna, a ja miałam też trochę dość terenu, zatem na jednej się skończyło.
Udało się ją zaliczyć i jestem zadowolona, że nie miunczałam ;) byśmy dali sobie spokój ;) ale tylko z tego jestem zadowolona ;) niestety, mimo usilnych prób przekonania się do terenu, dochodzę do wniosku, że się po prostu do niego nie nadaję, może to też kwestia roweru, przystosowany do szosy cały grzechocze, co trochę denerwuje, a trochę dekoncentruje i mimo woli zwalniam, ale ja po prostu jadę w terenie wolno, drażni mnie, że się cały rower razem ze mną na wybojach trzęsie, no, po prostu nie kręci mnie teren i nie mam z tego takiej zabawy, jaką powinnam mieć ;)
No i oczywiście nie można pominąć moich dwóch spektakularnych gleb ;)
Jedna w kopnym piachu, którym zakończony był zjazd, niegroźna na szczęście ;)
A druga w lesie; przeskakując zwalone drzewo tylne koło się poślizgnęło na pniu, tak myślę, i ja się wyłożyłam, jakim cudem znalazłam się pod rowerem, to nie mam pojęcia, ale przez chwilę leżałam i jęczałam z bólu. Mam stłuczony łokieć, siniory na udach, które będą pięknie rozlane i fioletowe ;)
Ed.: mam jeszcze potłuczone ramię, lewą rękę ledwo mogę unieść w górę :P
No, więc teren i ja to raczej nie za często i nie za bardzo ;)
jezda do M. ;)
Czwartek, 15 września 2011 | dodano:16.09.2011 Kategoria do M.
- DST: 10.56km
- Czas: 00:31
- VAVG 20.44km/h
- VMAX 23.11km/h
- Temp.: 19.0°C
- Podjazdy: 28m
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
tylko M. ;)
uau! jaka średnia! :O
uau! jaka średnia! :O
Miało być jak nigdy, wyszło jak zwykle ;)
Sobota, 10 września 2011 | dodano:10.09.2011 Kategoria wycieczka
- DST: 76.46km
- Czas: 03:47
- VAVG 20.21km/h
- VMAX 40.50km/h
- Temp.: 21.0°C
- Kalorie: 1122kcal
- Podjazdy: 437m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Teren: 17.80
Czyli mieliśmy z M. machnąć jedną z pętli Setki Po Łódzku (jedną, bo na dwie za późno zaczęliśmy), ale udało nam się tylko zrobić połowę jej. Trasa super :)
ale oczywiście, ja, jak to ja, dałam... nie popisałam się :p ;)
Już wczoraj byłam porządnie przeziębiona, więc dziś w terenie siły odeszły mnie jeszcze szybciej niż zwykle.
Po dojechaniu do domu czułam się, jakbym nie wiem ile zrobiła, 300?:P
Szkoda tylko, że M. przeze mnie ani nie zrobił setki, ani nawet pięćdziesiątki, tylko musieliśmy wrócić.
Bida z nędzą ze mnie i tyle. nadaję się tylko na asfalt ;)
Czyli mieliśmy z M. machnąć jedną z pętli Setki Po Łódzku (jedną, bo na dwie za późno zaczęliśmy), ale udało nam się tylko zrobić połowę jej. Trasa super :)
ale oczywiście, ja, jak to ja, dałam... nie popisałam się :p ;)
Już wczoraj byłam porządnie przeziębiona, więc dziś w terenie siły odeszły mnie jeszcze szybciej niż zwykle.
Po dojechaniu do domu czułam się, jakbym nie wiem ile zrobiła, 300?:P
Szkoda tylko, że M. przeze mnie ani nie zrobił setki, ani nawet pięćdziesiątki, tylko musieliśmy wrócić.
Bida z nędzą ze mnie i tyle. nadaję się tylko na asfalt ;)
miasto
Wtorek, 6 września 2011 | dodano:06.09.2011 Kategoria poŁodzi się
- DST: 10.71km
- Czas: 00:33
- VAVG 19.47km/h
- VMAX 29.45km/h
- Temp.: 23.0°C
- Podjazdy: 45m
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
Pietryna - zapisać się do komisji ;D
Czerwonego nikt nie chce ukraść. Nawet w bramie :P ;)
(zostawiłam go na czas wypełnienia zgłoszenia nieprzypiętego i czekał wiernie jak pies :P)
Czerwonego nikt nie chce ukraść. Nawet w bramie :P ;)
(zostawiłam go na czas wypełnienia zgłoszenia nieprzypiętego i czekał wiernie jak pies :P)



















