- Kategorie bloga:
- Amicidebici.229
- do M..94
- jadę sam, jak palec albo coś tam.36
- ni to ni sio.37
- poŁodzi się.628
- Rekordy.6
- Wiedeń.114
- wycieczka.139
- Wypad.54
- Wyprawy i Wylewy ;).396
Miasto
Poniedziałek, 23 sierpnia 2010 | dodano:23.08.2010 Kategoria poŁodzi się
- DST: 13.10km
- Czas: 00:47
- VAVG 16.72km/h
- VMAX 28.40km/h
- Temp.: 22.0°C
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
zakupy różne i podłużne;)
Kilometrów tyle co jest i więcej dziś nie będzie :p
Strrraaasznie mi się nie chciało jechać (co widać po średniej ;D). Zdecydowanie czuję w nogach rowerowy weekend;)
ale chociaż mam spodenki za kolano, takie o jakich marzył dla mnie M. ;D
Wsiadłam dzisiaj na Czerwonego;) i pierwsze co mnie "uderzyło" to to, jaki ten rower jest hm mały?kruchy?;)
Dziwnym też było, jak to przód roweru nie uginał się, kiedy hamowałam ;)
Nie wspominając o hamulcach i trzeszczeniu roweru;)
ale jedno trzeba mu przyznać, jest chyba zwinniejszy ;)
Kilometrów tyle co jest i więcej dziś nie będzie :p
Strrraaasznie mi się nie chciało jechać (co widać po średniej ;D). Zdecydowanie czuję w nogach rowerowy weekend;)
ale chociaż mam spodenki za kolano, takie o jakich marzył dla mnie M. ;D
Wsiadłam dzisiaj na Czerwonego;) i pierwsze co mnie "uderzyło" to to, jaki ten rower jest hm mały?kruchy?;)
Dziwnym też było, jak to przód roweru nie uginał się, kiedy hamowałam ;)
Nie wspominając o hamulcach i trzeszczeniu roweru;)
ale jedno trzeba mu przyznać, jest chyba zwinniejszy ;)
Pierwsza ponad setka;)
Niedziela, 22 sierpnia 2010 | dodano:22.08.2010 Kategoria wycieczka
- DST: 127.34km
- Czas: 05:25
- VAVG 23.51km/h
- VMAX 38.00km/h
- Temp.: 30.0°C
- Kalorie: 1981kcal
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Z M. J. i D. ;)
Łódź - Baby - Poniatów - Przygłów - Piotrków Tryb. - Czarnocin - Wola Rakowa - Łódź
(zupełnie nie pamiętam, przez jakie jeszcze wsie jechaliśmy ;p )
Rekord, ale nie taki, żebym pękła z dumy, jednak wystarczający, do bycia z siebie naprawdę zadowoloną, zwłaszcza, że ma ładną średnią a dzień wcześniej zrobiłam setkę:) (za jakiś czas to będzie żadne wyzwanie ;) )i byłabym w stanie jeszcze trochę ujechać:)
Szczerze mówiąc około 50tki myślałam, czy by nie zgłosić zmęczenia i zawrócić, a na 60tce sądziłam, że z powrotem będę się wlokła tempem leniwca ;)
Ale stwierdziłam weź nie pierdol, bejbe ;) i że chcę zrobić cały dystans i zobaczyć jak sobie z nim poradzę.
Kiedy zatrzymaliśmy się na postój, posilenie się i napojenie oraz na odpoczynek pod - myślę, że to miało jednak największe znaczenie ;) - kapliczką to zrobiliśmy tylko wzium i tyle nas było;) (no dobra, wiatr też pomógł ;) )
Mam trochę zmęczone uda i kolana, ale nic nie boli:))
Nie wiem z jakich przyczyn, czy dobry rower i pozycja, czy kolana nabrały formy, czy jeszcze coś innego.
no, ale generalnie jestem super i już:D ;)
Łódź - Baby - Poniatów - Przygłów - Piotrków Tryb. - Czarnocin - Wola Rakowa - Łódź
(zupełnie nie pamiętam, przez jakie jeszcze wsie jechaliśmy ;p )
Rekord, ale nie taki, żebym pękła z dumy, jednak wystarczający, do bycia z siebie naprawdę zadowoloną, zwłaszcza, że ma ładną średnią a dzień wcześniej zrobiłam setkę:) (za jakiś czas to będzie żadne wyzwanie ;) )i byłabym w stanie jeszcze trochę ujechać:)
Szczerze mówiąc około 50tki myślałam, czy by nie zgłosić zmęczenia i zawrócić, a na 60tce sądziłam, że z powrotem będę się wlokła tempem leniwca ;)
Ale stwierdziłam weź nie pierdol, bejbe ;) i że chcę zrobić cały dystans i zobaczyć jak sobie z nim poradzę.
Kiedy zatrzymaliśmy się na postój, posilenie się i napojenie oraz na odpoczynek pod - myślę, że to miało jednak największe znaczenie ;) - kapliczką to zrobiliśmy tylko wzium i tyle nas było;) (no dobra, wiatr też pomógł ;) )
Mam trochę zmęczone uda i kolana, ale nic nie boli:))
Nie wiem z jakich przyczyn, czy dobry rower i pozycja, czy kolana nabrały formy, czy jeszcze coś innego.
no, ale generalnie jestem super i już:D ;)
Hej szable w dłoń! Hajda na koń!
Sobota, 21 sierpnia 2010 | dodano:21.08.2010 Kategoria wycieczka
- DST: 106.34km
- Czas: 05:44
- VAVG 18.55km/h
- VMAX 35.60km/h
- Temp.: 28.0°C
- Kalorie: 1561kcal
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Łuki w juki, a łupy wziąć w troki
:D
czyli XII Turniej Rycerski na Zamku w Łęczycy :)
Łódź - Zgierz - Grotniki (las) - Ozorków - Łęczyca - Borki - Parzęczew - Orła - Grotniki (asfalt;) ) - Jedlicze - Zgierz - Łódź
z Marcinem
Najpierw Marcin urządził pokaz mody "ochraniaczy górskich" ;) a potem ruszyliśmy do Łęczycy.
Zahaczając o Jeża Ze Zgierza :D:D:D

Przez las grotnicki, gdzie okazałam się cieniasem do kwadratu ;p
no ale co, miałam przejechać przez błoto po pas?:P albo zjechać z krótkiego zjazdu w dołek i od razu w ostry podjazd i się zabić po drodze? hę? no chyba nie! :P
dalej już jechaliśmy szosą (uf;) teren z Marcinem jeszcze nie dla mnie ;P )
aż dotarliśmy do Łęczycy:)

i obejrzeliśmy turniej łuczniczy ;) ale trochę byliśmy strudzeni i ulokowaliśmy się za straganami z mieczami i innymi wyrobami rzemieślniczymi ;)

z zimnymi piwami (ja się raczyłam prosto z ziemi łęczyckiej wyrobem warmińsko-mazurskim :D:D Rześkim;) przepyszny:) )
I obejrzeliśmy też turniej konny:) fajny :) ale szkoda, że tak mało miejsca było na cały turniej, no i był tak trochę amatorski,
ale,
jaki zamek, taki turniej;)

a tu zamek we własnej osobie i nasze rumaki :D

a później jeszcze obejrzeliśmy uroki Łęczycy:)
tu: Natalia przypomina sobie, że kiedyś była małą modelką:D (poważnie:p)

następnie ruszyliśmy ile sił w nogach, w szaleńczym pędzie 22km/h :D


a po drodze wpadliśmy na wioskę indiańską :D


Kiedy mieliśmy odjeżdżać, z wioski wyszła pani i spytała
czy nie biegała tędy świnia?
właściwie, tośmy się tarzali ze śmiechu:D
dalsza droga przebiegła już bez sensacji, choć wracaliśmy po zmierzchu w końcu, a ja nawet po ciemku ;)
a kolano dalej nie boli :D
:D
czyli XII Turniej Rycerski na Zamku w Łęczycy :)
Łódź - Zgierz - Grotniki (las) - Ozorków - Łęczyca - Borki - Parzęczew - Orła - Grotniki (asfalt;) ) - Jedlicze - Zgierz - Łódź
z Marcinem
Najpierw Marcin urządził pokaz mody "ochraniaczy górskich" ;) a potem ruszyliśmy do Łęczycy.
Zahaczając o Jeża Ze Zgierza :D:D:D

Przez las grotnicki, gdzie okazałam się cieniasem do kwadratu ;p
no ale co, miałam przejechać przez błoto po pas?:P albo zjechać z krótkiego zjazdu w dołek i od razu w ostry podjazd i się zabić po drodze? hę? no chyba nie! :P
dalej już jechaliśmy szosą (uf;) teren z Marcinem jeszcze nie dla mnie ;P )
aż dotarliśmy do Łęczycy:)

i obejrzeliśmy turniej łuczniczy ;) ale trochę byliśmy strudzeni i ulokowaliśmy się za straganami z mieczami i innymi wyrobami rzemieślniczymi ;)

z zimnymi piwami (ja się raczyłam prosto z ziemi łęczyckiej wyrobem warmińsko-mazurskim :D:D Rześkim;) przepyszny:) )
I obejrzeliśmy też turniej konny:) fajny :) ale szkoda, że tak mało miejsca było na cały turniej, no i był tak trochę amatorski,
ale,
jaki zamek, taki turniej;)

a tu zamek we własnej osobie i nasze rumaki :D

a później jeszcze obejrzeliśmy uroki Łęczycy:)
tu: Natalia przypomina sobie, że kiedyś była małą modelką:D (poważnie:p)

następnie ruszyliśmy ile sił w nogach, w szaleńczym pędzie 22km/h :D


a po drodze wpadliśmy na wioskę indiańską :D


Kiedy mieliśmy odjeżdżać, z wioski wyszła pani i spytała
czy nie biegała tędy świnia?
właściwie, tośmy się tarzali ze śmiechu:D
dalsza droga przebiegła już bez sensacji, choć wracaliśmy po zmierzchu w końcu, a ja nawet po ciemku ;)
a kolano dalej nie boli :D
na letko;)
Piątek, 20 sierpnia 2010 | dodano:20.08.2010 Kategoria jadę sam, jak palec albo coś tam
- DST: 23.77km
- Czas: 01:06
- VAVG 21.61km/h
- VMAX 31.10km/h
- Temp.: 20.0°C
- Kalorie: 316kcal
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
dom-jakiś park na przełaj :D - Młynek - dom
Tylko na rozruch :)
poza tym samej to jakoś mi się przestało lubić jeździć.
teraz kiedy M. zwęszył, że dotrzymuję mu koła, to mnie tak rozbestwił wspólnymi wycieczkami, że samej to mi się nie chce :p
Tylko na rozruch :)
poza tym samej to jakoś mi się przestało lubić jeździć.
teraz kiedy M. zwęszył, że dotrzymuję mu koła, to mnie tak rozbestwił wspólnymi wycieczkami, że samej to mi się nie chce :p
bardziej mniej niż więcej w terenie
Wtorek, 17 sierpnia 2010 | dodano:17.08.2010 Kategoria jadę sam, jak palec albo coś tam, poŁodzi się
- DST: 36.93km
- Czas: 01:58
- VAVG 18.78km/h
- VMAX 35.00km/h
- Temp.: 19.0°C
- Podjazdy: 200m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Najpierw z M. w terenie - M. testował nowy rower,
a potem z M. na mieście ;) w poszukiwaniu licznika dla N. ;) bo N. wzgardziła zaoferowanym przez M. licznikiem ;)
ale poszukiwania zakończone sukcesem :D
teraz będę sprawdzała spalone kalorie i tłuszcz, o, właśnie tak! ;DD
taki jest bajerancki licznik, taki! ;D
a potem z M. na mieście ;) w poszukiwaniu licznika dla N. ;) bo N. wzgardziła zaoferowanym przez M. licznikiem ;)
ale poszukiwania zakończone sukcesem :D
teraz będę sprawdzała spalone kalorie i tłuszcz, o, właśnie tak! ;DD
taki jest bajerancki licznik, taki! ;D
prawie jak setka;)
Niedziela, 15 sierpnia 2010 | dodano:15.08.2010 Kategoria wycieczka
- DST: 93.47km
- Czas: 04:03
- VAVG 23.08km/h
- VMAX 41.95km/h
- Temp.: 26.1°C
- Podjazdy: 321m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
z M. :)
Łódź - Pabianice - Pawłówek - Bełchatów - Pabianice - Łódź
Pierwszy dłuższy dystans na treku, który buczy jak autobus ;) i przez to stawia pewne opory (też jak autobus;) )
i nie boli mnie kolano! :D
a podczas drogi trafił się opuszczony dom (właściwie sam się nie trafił, M. o nim wiedział wcześniej;)) który zwiedziliśmy od środka :))
o, a tu jeszcze przed środkiem;)

i Krasna Kanioła (czy jak kto woli Krasnaja Szapoczka :D), czyli M. :P ;)
Łódź - Pabianice - Pawłówek - Bełchatów - Pabianice - Łódź
Pierwszy dłuższy dystans na treku, który buczy jak autobus ;) i przez to stawia pewne opory (też jak autobus;) )
i nie boli mnie kolano! :D
a podczas drogi trafił się opuszczony dom (właściwie sam się nie trafił, M. o nim wiedział wcześniej;)) który zwiedziliśmy od środka :))
o, a tu jeszcze przed środkiem;)

i Krasna Kanioła (czy jak kto woli Krasnaja Szapoczka :D), czyli M. :P ;)
próba terenowa ;)
Sobota, 14 sierpnia 2010 | dodano:14.08.2010 Kategoria jadę sam, jak palec albo coś tam
- DST: 37.27km
- Czas: 02:05
- VAVG 17.89km/h
- VMAX 39.59km/h
- Temp.: 27.0°C
- Podjazdy: 174m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
dom - Łagiewniki - Arturówek - dom
Więc wzięliśmy się z Trekiem ;) na przejażdżkę, żeby się poznać (wiadomo, że we dwoje łatwiej, żadna tam przyzwoitka ;) ).
o proszę, tu leniuchujemy nad wodą;)

Kiedy tylko nadarzyła się możliwość, z szosy zjechaliśmy na szlak rowerowy(okazało się, że droga należy do zielonego szlaku rowerowego, który został wpisany w moich planach jako jeden z celi do przejechania;) ).

zdecydowanie rower czuje się lepiej w terenie, niż na asfalcie, a może to tylko takie wrażenie. wydaje się, jakby był toporniejszy, choć jest lżejszy, jednakowoż mniej zwinny/nerwowy (jak bym była rowerem klasy zero też bym była nerwowa ;) )
i może stąd to odczucie.
bardzo, bardzo fajnie, ba! rewelacyjnie! jechało się po lesie :) po leśnych drogach pełnych korzeni, kamieni, uskoków, po duktach wyłożonych kocimi łbami. nie jest to rower co prawda na teren z prawdziwego zdarzenia, ale jeśli chodzi o właśnie takie coś to jest super!:D
i chyba fajniej niż na szosie :o
muszę nadmienić również, iż była to najlepsza moja przejażdżka rowerowa do tej pory. (mam na myśli komfort jazdy i zabawę oraz przyjemność z niej:) )i świetnie się w lesie bawiłam, zwłaszcza jak trasa zaczynała być trochę bardziej wymagająca np. przez ustępy porobione przez wodę.
a także, co ważne, wreszcie czuję się na rowerze bezpiecznie :)
nic nie grzechocze, nic nie trzaska po wstrząsie, jakby się miało rozlecieć a rower bajecznie znosi wszelakie nierówności, nawet te, które wyrastają nagle pod kołami (na bank leżałabym dziś pod tamtym rowerem, bo nie zaważyłam ogromnego kociego łba) no i nie boję się, że pójdzie zaraz opona :)
i!
hamulce działają a nie udają :D ;)
po prostu super! :)
Więc wzięliśmy się z Trekiem ;) na przejażdżkę, żeby się poznać (wiadomo, że we dwoje łatwiej, żadna tam przyzwoitka ;) ).
o proszę, tu leniuchujemy nad wodą;)

Kiedy tylko nadarzyła się możliwość, z szosy zjechaliśmy na szlak rowerowy(okazało się, że droga należy do zielonego szlaku rowerowego, który został wpisany w moich planach jako jeden z celi do przejechania;) ).

zdecydowanie rower czuje się lepiej w terenie, niż na asfalcie, a może to tylko takie wrażenie. wydaje się, jakby był toporniejszy, choć jest lżejszy, jednakowoż mniej zwinny/nerwowy (jak bym była rowerem klasy zero też bym była nerwowa ;) )
i może stąd to odczucie.
bardzo, bardzo fajnie, ba! rewelacyjnie! jechało się po lesie :) po leśnych drogach pełnych korzeni, kamieni, uskoków, po duktach wyłożonych kocimi łbami. nie jest to rower co prawda na teren z prawdziwego zdarzenia, ale jeśli chodzi o właśnie takie coś to jest super!:D
i chyba fajniej niż na szosie :o
muszę nadmienić również, iż była to najlepsza moja przejażdżka rowerowa do tej pory. (mam na myśli komfort jazdy i zabawę oraz przyjemność z niej:) )i świetnie się w lesie bawiłam, zwłaszcza jak trasa zaczynała być trochę bardziej wymagająca np. przez ustępy porobione przez wodę.
a także, co ważne, wreszcie czuję się na rowerze bezpiecznie :)
nic nie grzechocze, nic nie trzaska po wstrząsie, jakby się miało rozlecieć a rower bajecznie znosi wszelakie nierówności, nawet te, które wyrastają nagle pod kołami (na bank leżałabym dziś pod tamtym rowerem, bo nie zaważyłam ogromnego kociego łba) no i nie boję się, że pójdzie zaraz opona :)
i!
hamulce działają a nie udają :D ;)
po prostu super! :)
YESt YESt YESt!! :D
Piątek, 13 sierpnia 2010 | dodano:13.08.2010 Kategoria jadę sam, jak palec albo coś tam
- DST: 28.61km
- Czas: 01:38
- VAVG 17.52km/h
- VMAX 39.59km/h
- Temp.: 26.4°C
- Podjazdy: 154m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
po przemyśleniach i przetestowaniach i wyjeżdżeniach ładnych paru metrów przed sklepem już jest! :D
wreszcie rower nie na niby:)
(specyfikacja i zdjęcia jutro)
... ze sklepu śmignąwszy ulicami miasta na przedmieścia (powiedzmy), żeby potestować treka na szosie i terenie jako takim.
Trek zasuwa aż buczy (tak, to TEN dźwięk! :D aczkolwiek buczeć ma wytracana energia, no niestety;) ) ładnie się ugina gdzie trzeba a jak nie trzeba to się nie ugina ;) wygodny jest bardzo, a nie pedałuje się na nim, tylko sunie ;D
i tyle biegów! co ja mam z nimi robić! ;)
jeździ się bajecznie po prostu :)
i jest taki przepiękny, że ach! :D
a także niniejszym Rower Czerwony zostaje mianowany z przeznaczenia na rower miejski (miastowy;)). ;)
wreszcie rower nie na niby:)
(specyfikacja i zdjęcia jutro)
... ze sklepu śmignąwszy ulicami miasta na przedmieścia (powiedzmy), żeby potestować treka na szosie i terenie jako takim.
Trek zasuwa aż buczy (tak, to TEN dźwięk! :D aczkolwiek buczeć ma wytracana energia, no niestety;) ) ładnie się ugina gdzie trzeba a jak nie trzeba to się nie ugina ;) wygodny jest bardzo, a nie pedałuje się na nim, tylko sunie ;D
i tyle biegów! co ja mam z nimi robić! ;)
jeździ się bajecznie po prostu :)
i jest taki przepiękny, że ach! :D
a także niniejszym Rower Czerwony zostaje mianowany z przeznaczenia na rower miejski (miastowy;)). ;)
miejsko - kuriersko ;)
Piątek, 13 sierpnia 2010 | dodano:13.08.2010 Kategoria poŁodzi się
- DST: 12.45km
- Czas: 00:50
- VAVG 14.94km/h
- VMAX 28.00km/h
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
najpierw pośmigawszy od punktu do punktu w celu załatwiania spraw, krążąc jak kurier ;)
a następnie...
... z M. :) aby zakupić rower pożądania ;)
a następnie...
... z M. :) aby zakupić rower pożądania ;)
szukając obiektu do skoku w bok...
Czwartek, 12 sierpnia 2010 | dodano:12.08.2010 Kategoria poŁodzi się
- DST: 20.04km
- Czas: 01:06
- VAVG 18.22km/h
- VMAX 34.50km/h
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
... czyli rozglądając się za rowerem :)
ale trochę wstyd pokazywać się na moim rowerze-na-niby w sklepach z prawdziwymi rowerami;)
rozglądanie się przy pomocy M. :)
ale trochę wstyd pokazywać się na moim rowerze-na-niby w sklepach z prawdziwymi rowerami;)
rozglądanie się przy pomocy M. :)




















