- Kategorie bloga:
- Amicidebici.229
- do M..94
- jadę sam, jak palec albo coś tam.36
- ni to ni sio.36
- poŁodzi się.626
- Rekordy.6
- Wiedeń.93
- wycieczka.134
- Wypad.54
- Wyprawy i Wylewy ;).396
Egzotyczna polska majówka dz.1
Sobota, 28 kwietnia 2012 | dodano:06.05.2012 Kategoria Wypad
- DST: 105.89km
- Czas: 05:17
- VAVG 20.04km/h
- VMAX 46.20km/h
- Temp.: 30.0°C
- Kalorie: 1503kcal
- Podjazdy: 435m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Dęblin - Niebrzegów - Puławy - Kazimierz - Niezabitów - Wąwolnica - Nałęczów - Lublin
Do Dęblina pociągiem, nie my jedni na to wpadliśmy, zatem poznaliśmy szerokie spektrum możliwości przedziału rowerowego ;)
Cały dzień upał i pod wiatr.
Do Dęblina pociągiem, nie my jedni na to wpadliśmy, zatem poznaliśmy szerokie spektrum możliwości przedziału rowerowego ;)
Cały dzień upał i pod wiatr.
miasto - księgarniowo ;)
Piątek, 27 kwietnia 2012 | dodano:27.04.2012 Kategoria poŁodzi się
- DST: 20.59km
- Czas: 01:05
- VAVG 19.01km/h
- VMAX 29.80km/h
- Temp.: 25.0°C
- Kalorie: 267kcal
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
No, więc wybrałam się w końcu do księgarni, tak jak się odgrażałam ;)

(Pod księgarnią bardzo miły pan mnie zganił, że rower to się wprowadza do księgarni :)) )
Niestety nie prześledziłam niczego z książki, bo jak tylko sobie zasiadłam, żeby chociaż o jednym podwórku poczytać i może zajrzeć, to dosiadł się do mnie przedstawiciel Greenpeace'u :P Fajny był, fajnie się z nim gadało :P (muszą ich dobrze szkolić :P) ale na podwórka nie starczyło czasu, bo nie dość, że straszliwie zaczęło mi w brzuchu burczeć to jednak trochę mnie terminy gonią ze zleceniem, a tym bardziej z magisterką, więc musiałam się zebrać.
Zanim jednak przytrafiła mi się przygoda z greenpeace'owcem to dokończyłam wreszcie Rewolucję (pewnie coś jeszcze zostało, ale o tym wiedziałam, że jest i nie dawało mi spokoju):

(przepraszam za perspektywę, nie chciało mi się przechodzić na drugą stronę ulicy :P)
Jak widać o napis zadbano, przykryto go pleksiglasem z literami :) Napis z samego początku XXw. :)
Co się zaś tyczy nietoperzy na kamienicach, to chyba tym drugim (z dwóch jedynych ;) ) nietoperzem jestem ja :P bo pierwszego absolutnie nie wypatrzyłam na tej kamienicy, gdzie podobno jest. nie wiem gdzie :P
A poza tym to ciepło dzisiaj! Rany, jak gorąco! Cudownie! :)) Jak dla mnie taka pogoda mogłaby być cały rok :))
(no i jest 800 km, trochę długo się nabijało, ale już jutro majówka i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem [a czemu miałoby nie pójść (tfu, tfu)] to w trochę więcej niż tydzień zrobię przynajmniej tyle ile od początku roku :P (byleby tylko kolana nie padły) )

Podwórka Piotrkowskiej© Carmelliana
(Pod księgarnią bardzo miły pan mnie zganił, że rower to się wprowadza do księgarni :)) )
Niestety nie prześledziłam niczego z książki, bo jak tylko sobie zasiadłam, żeby chociaż o jednym podwórku poczytać i może zajrzeć, to dosiadł się do mnie przedstawiciel Greenpeace'u :P Fajny był, fajnie się z nim gadało :P (muszą ich dobrze szkolić :P) ale na podwórka nie starczyło czasu, bo nie dość, że straszliwie zaczęło mi w brzuchu burczeć to jednak trochę mnie terminy gonią ze zleceniem, a tym bardziej z magisterką, więc musiałam się zebrać.
Zanim jednak przytrafiła mi się przygoda z greenpeace'owcem to dokończyłam wreszcie Rewolucję (pewnie coś jeszcze zostało, ale o tym wiedziałam, że jest i nie dawało mi spokoju):

Linas Hacholim© Carmelliana
(przepraszam za perspektywę, nie chciało mi się przechodzić na drugą stronę ulicy :P)
Jak widać o napis zadbano, przykryto go pleksiglasem z literami :) Napis z samego początku XXw. :)
Co się zaś tyczy nietoperzy na kamienicach, to chyba tym drugim (z dwóch jedynych ;) ) nietoperzem jestem ja :P bo pierwszego absolutnie nie wypatrzyłam na tej kamienicy, gdzie podobno jest. nie wiem gdzie :P
A poza tym to ciepło dzisiaj! Rany, jak gorąco! Cudownie! :)) Jak dla mnie taka pogoda mogłaby być cały rok :))
(no i jest 800 km, trochę długo się nabijało, ale już jutro majówka i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem [a czemu miałoby nie pójść (tfu, tfu)] to w trochę więcej niż tydzień zrobię przynajmniej tyle ile od początku roku :P (byleby tylko kolana nie padły) )
miasto
Niedziela, 22 kwietnia 2012 | dodano:22.04.2012 Kategoria do M., poŁodzi się
- DST: 20.77km
- Czas: 01:00
- VAVG 20.77km/h
- VMAX 32.80km/h
- Temp.: 18.0°C
- Kalorie: 282kcal
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
z M. :)
W ramach treningu przed majówką - po mieście :P
W dodatku typowo użytkowo, nic ciekawego ;)
W ramach treningu przed majówką - po mieście :P
W dodatku typowo użytkowo, nic ciekawego ;)
miasto - historycznie ;)
Sobota, 21 kwietnia 2012 | dodano:21.04.2012 Kategoria poŁodzi się
- DST: 20.55km
- Czas: 01:06
- VAVG 18.68km/h
- VMAX 27.30km/h
- Temp.: 18.0°C
- Kalorie: 280kcal
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
Soboty są dla mnie trochę nieporęczne rowerowo, a w dodatku zapowiadali dzisiaj wielkie burze i ulewy, przez co na korki nie pojechałam rowerem, więc postanowiłam karnie zacząć realizować swoje dziwne zainteresowania :P (btw, teraz się chmurzy, i całe szczęście bo byłoby mi szkoda, że jednak nie pojechałam gdzieś dalej :P)
Cóż, jedni zbierają gminy a ja relikty przeszłości ;P Zawsze to jakaś motywacja na chociaż kilka kilometrów ;)
Podejrzewam, że dla większości te zdjęcia to straszna nuda, więc tych najbardziej znudzonych zapraszam ewentualnie do dwóch przedostatnich (najciekawszych moim zdaniem) zdjęć a reszcie przedstawiam mój dzisiejszy połów :P;)
Właściwie dzisiaj nie skupiałam się na kamienicach, ale te zdobienia poniżej mnie urzekły. Pierwsze z nich to dwa wazony, które znajdują się nad wejściem kamienicy, oto jeden z nich:

A tu drugie zdobienie:

Tutaj co prawda nie kamienica, ale ciekawy sklep :P

A tutaj pierwsza perełka, reklama na starych drewnianych żaluzjach z roku 1937/1939

No i clue programu ;)

A tu już łaciną:

Napis znajduje się na Rewolucji 1905r. 28, na budynku w którym jest prywatna bożnica, bardzo ciekawa kamienica, ale ciężko jej zrobić dobre zdjęcie (nie mieści się w obiektywie :P)
W każdym razie jak pierwszy raz zobaczyłam ten napis (kilka lat temu) to miałam oczy jak pięć złotych :P że się coś takiego uchowało i jak widać nadal jest.
Na tej samej ulicy jest jeszcze napis Linas Hacholim (Synagoga z 1908 Żydowskiego Towarzystwa Pomocy Chorym), ale go przegapiłam, nie wiem jak to się mogło stać :O
No, a na koniec radosny akcent, czyli wiedz, że coś się dzieje w mieście Łodzi :P tylko ja nie wiem co, słaby marketing ;)
Cóż, jedni zbierają gminy a ja relikty przeszłości ;P Zawsze to jakaś motywacja na chociaż kilka kilometrów ;)
Podejrzewam, że dla większości te zdjęcia to straszna nuda, więc tych najbardziej znudzonych zapraszam ewentualnie do dwóch przedostatnich (najciekawszych moim zdaniem) zdjęć a reszcie przedstawiam mój dzisiejszy połów :P;)
Właściwie dzisiaj nie skupiałam się na kamienicach, ale te zdobienia poniżej mnie urzekły. Pierwsze z nich to dwa wazony, które znajdują się nad wejściem kamienicy, oto jeden z nich:

Wazon© Carmelliana
A tu drugie zdobienie:

Kamienica przy pasażu Rubinsteina© Carmelliana
Tutaj co prawda nie kamienica, ale ciekawy sklep :P

Ostatni krzyk... medyczny© Carmelliana
A tutaj pierwsza perełka, reklama na starych drewnianych żaluzjach z roku 1937/1939

Aleksander Kimpfel© Carmelliana
No i clue programu ;)

Wilhelm Reiher© Carmelliana
A tu już łaciną:

Wilhelm© Carmelliana
Napis znajduje się na Rewolucji 1905r. 28, na budynku w którym jest prywatna bożnica, bardzo ciekawa kamienica, ale ciężko jej zrobić dobre zdjęcie (nie mieści się w obiektywie :P)
W każdym razie jak pierwszy raz zobaczyłam ten napis (kilka lat temu) to miałam oczy jak pięć złotych :P że się coś takiego uchowało i jak widać nadal jest.
Na tej samej ulicy jest jeszcze napis Linas Hacholim (Synagoga z 1908 Żydowskiego Towarzystwa Pomocy Chorym), ale go przegapiłam, nie wiem jak to się mogło stać :O
No, a na koniec radosny akcent, czyli wiedz, że coś się dzieje w mieście Łodzi :P tylko ja nie wiem co, słaby marketing ;)

Kościuszko© Carmelliana
Miasto Kamienic
Piątek, 20 kwietnia 2012 | dodano:20.04.2012 Kategoria poŁodzi się
- DST: 20.86km
- Czas: 01:03
- VAVG 19.87km/h
- VMAX 28.00km/h
- Temp.: 17.0°C
- Kalorie: 310kcal
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
nie, nie Kalisz ;)
Jako, że dostałam dużo zleceń to pojechałam w miasto, żeby ich przypadkiem nie zacząć za wcześnie :P
Miał być tylko Decathlon (chciałabym kupić jeszcze jedne długie spodnie rowerowe, ale zdaje się, że w sezonie letnim nie uświadczysz takich w sklepie), ale potem przejechałam się jeszcze Pietryną.
Chciałam co prawda zrealizować swój niecny plan, ale nie wiedziałam jak dokładnie pojechać do konkretnej ulicy (ale wstyd), więc nie próbowałam nawet jej szukać, plan odkładam na inny dzień, a tymczasem zrobiłam kilka zdjęć łódzkich kamienic.
Myślę sobie, że to miasto ma naprawdę olbrzymi potencjał (a o 12 powinny lecieć na Piotrkowskiej Prząśniczki ;) )ale jest koszmarnie zaniedbane, niby są jakieś przetargi na odnawianie kamienic, tylko, że odnawiają jedną a pozostałe w jej otoczeniu jak niszczały tak niszczeją, jak to wygląda :(
Albo wyburza się zabytkowe budynki.
W każdym razie kilka zdjęć:)

To jest jedna z moich ulubionych kamienic (niestety nie widać jej odpowiednio dobrze):

i aż przykro patrzeć, jaka jest zapuszczona, a jaki ma wspaniały potencjał.
A tu proszę, kamienica ma właściciela i jak wygląda pięknie:



Dekoracja z innej kamienicy:

A tu urząd miasta:



Należąca niegdyś do firmy „Kruschie i Ender", teraz zapewne też się nią ktoś opiekuje. Pięknie odmalowana :)


A tu jakaś kamienica pod którą stałam i fociłam inną ;)

A tu Tuwim w towarzystwie ;) i z wieńcem :)

A na koniec, w hołdzie dziennikarzom (chyba, obok taka była tabliczka:P)
Moc w zasięgu ręki ;) to trochę jak z Łodzią ;)
Fajnie było tak porobić zdjęcia tym kamienicom, chyba będę częściej :P
Zwłaszcza, że uwielbiam te łódzkie kamienice ;)
Jako, że dostałam dużo zleceń to pojechałam w miasto, żeby ich przypadkiem nie zacząć za wcześnie :P
Miał być tylko Decathlon (chciałabym kupić jeszcze jedne długie spodnie rowerowe, ale zdaje się, że w sezonie letnim nie uświadczysz takich w sklepie), ale potem przejechałam się jeszcze Pietryną.
Chciałam co prawda zrealizować swój niecny plan, ale nie wiedziałam jak dokładnie pojechać do konkretnej ulicy (ale wstyd), więc nie próbowałam nawet jej szukać, plan odkładam na inny dzień, a tymczasem zrobiłam kilka zdjęć łódzkich kamienic.
Myślę sobie, że to miasto ma naprawdę olbrzymi potencjał (a o 12 powinny lecieć na Piotrkowskiej Prząśniczki ;) )ale jest koszmarnie zaniedbane, niby są jakieś przetargi na odnawianie kamienic, tylko, że odnawiają jedną a pozostałe w jej otoczeniu jak niszczały tak niszczeją, jak to wygląda :(
Albo wyburza się zabytkowe budynki.
W każdym razie kilka zdjęć:)

Kamienica na Narutowicza© Carmelliana
To jest jedna z moich ulubionych kamienic (niestety nie widać jej odpowiednio dobrze):

Niszczejąca Kamienica© Carmelliana
i aż przykro patrzeć, jaka jest zapuszczona, a jaki ma wspaniały potencjał.
A tu proszę, kamienica ma właściciela i jak wygląda pięknie:

Kamienica artystyczna© Carmelliana

Dekor© Carmelliana

smok© Carmelliana
Dekoracja z innej kamienicy:

Wężowe zdobienie© Carmelliana
A tu urząd miasta:

kamienica urzedu miasta© Carmelliana

Na barykady?© Carmelliana

urzedowe zdobienia© Carmelliana
Należąca niegdyś do firmy „Kruschie i Ender", teraz zapewne też się nią ktoś opiekuje. Pięknie odmalowana :)

"Kruschie i Ender"© Carmelliana

smoki© Carmelliana
A tu jakaś kamienica pod którą stałam i fociłam inną ;)

widok z dołu© Carmelliana
A tu Tuwim w towarzystwie ;) i z wieńcem :)

kwiaty na piersi ;)© Carmelliana
A na koniec, w hołdzie dziennikarzom (chyba, obok taka była tabliczka:P)

Angora© Carmelliana
Moc w zasięgu ręki ;) to trochę jak z Łodzią ;)
Fajnie było tak porobić zdjęcia tym kamienicom, chyba będę częściej :P
Zwłaszcza, że uwielbiam te łódzkie kamienice ;)
zdobywanie Śląska na trzy.
Niedziela, 15 kwietnia 2012 | dodano:15.04.2012 Kategoria Wypad
- DST: 20.73km
- Czas: 00:59
- VAVG 21.08km/h
- VMAX 39.20km/h
- Temp.: 10.0°C
- Kalorie: 309kcal
- Podjazdy: 96m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
A właściwie już tylko dobicie dwóch gmin:
Goczałkowice-Zdrój - Miedźna i z powrotem ;)
Prawie całość w dżdżu, ale fajnie się jechało :)
Poza tym cały wypad bardzo, bardzo fajny :) Chociaż przede wszystkim to zasługa Towarzystwa :)
A na trasie gminnej taki domek fajny:




Goczałkowice-Zdrój - Miedźna i z powrotem ;)
Prawie całość w dżdżu, ale fajnie się jechało :)
Poza tym cały wypad bardzo, bardzo fajny :) Chociaż przede wszystkim to zasługa Towarzystwa :)
A na trasie gminnej taki domek fajny:

Chatka puchatka© Carmelliana

Brzoza w dom, buk w dom ;)© Carmelliana

na przestrzał© Carmelliana

pod Twoim oknem...© Carmelliana

napal(m) w kominku© Carmelliana
zdobywanie Śląska na dwa...
Sobota, 14 kwietnia 2012 | dodano:14.04.2012 Kategoria Wypad
- DST: 117.13km
- Czas: 06:32
- VAVG 17.93km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temp.: 15.0°C
- Kalorie: 1772kcal
- Podjazdy: 1081m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
z M.:) : Bielsko-Biała - Jaworze - Skoczów - Ustroń - Goleszów - Cieszyn (w czeskiej części obiad w restauracji i wizyta w fantastycznej herbaciarni;Dobrej Cajovni - gdzie się trochę za bardzo zasiedzieliśmy) - Gumna - Hażlach - Kończyce - Pruchna - Dobromyśl - Chybie - Rudzice - Międzyrzecze - Bielsko-Biała.
Do Cieszyna z wiatrem i ogólnie przyjemnie, a z powrotem pod wiatr i już dużo mniej przyjemnie.
Z Cieszyna wyruszyliśmy nażarci po dach, więc jechało się bardzo ciężko, dodatkowo ja z racji minimalnej formy zaczęłam mieć dość całego świata, a zwłaszcza podjazdów, nawet jeśli krótkich to niczego sobie.

Nawet po płaskim szło ledwo ;)
Totalna porah(ch?)a no;), a do tego ciągle pochmurno a końcówka dnia w deszczu (niewielkim, ale jednak;) )
Ale jest pierwsza setka w tym roku! :) Późno bo późno, ale lepiej późno niż później :P Ciężka to była setka, potem i paniami lekkich obyczajów okupiona ;)
Do Cieszyna z wiatrem i ogólnie przyjemnie, a z powrotem pod wiatr i już dużo mniej przyjemnie.
Z Cieszyna wyruszyliśmy nażarci po dach, więc jechało się bardzo ciężko, dodatkowo ja z racji minimalnej formy zaczęłam mieć dość całego świata, a zwłaszcza podjazdów, nawet jeśli krótkich to niczego sobie.

Beskid Śląski© Carmelliana
Nawet po płaskim szło ledwo ;)
Totalna porah(ch?)a no;), a do tego ciągle pochmurno a końcówka dnia w deszczu (niewielkim, ale jednak;) )
Ale jest pierwsza setka w tym roku! :) Późno bo późno, ale lepiej późno niż później :P Ciężka to była setka, potem i paniami lekkich obyczajów okupiona ;)
zdobywanie Śląska na raz...
Piątek, 13 kwietnia 2012 | dodano:13.04.2012 Kategoria Wypad
- DST: 59.27km
- Czas: 03:01
- VAVG 19.65km/h
- VMAX 44.60km/h
- Temp.: 17.0°C
- Kalorie: 873kcal
- Podjazdy: 471m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
Bielsko-Biała - Mazańcowice - Ligota - Czechowice-Dziedzice - Bestwina - Wilamowice - Kęty - Kozy - Bielsko.
Do Bielska pociągiem, a tam już M. :)
Z M. do szałowego hotelu :P
a z hotelu na przejażdżkę, z przejażdżki do hotelu :P
Forma nie powala, albo może właśnie powala - na łóżko i spać :P
chociaż tragedii na szczęście też nie ma,aczkolwiek jest nad czym pracować.
A w Czechowicach podglądalimy fabrykę zapałek, o ;)

Do Bielska pociągiem, a tam już M. :)
Z M. do szałowego hotelu :P
a z hotelu na przejażdżkę, z przejażdżki do hotelu :P
Forma nie powala, albo może właśnie powala - na łóżko i spać :P
chociaż tragedii na szczęście też nie ma,aczkolwiek jest nad czym pracować.
A w Czechowicach podglądalimy fabrykę zapałek, o ;)

Od stuDni© Carmelliana

kościół kości gości :P© Carmelliana
miasto
Środa, 11 kwietnia 2012 | dodano:11.04.2012 Kategoria do M., poŁodzi się
- DST: 11.81km
- Czas: 00:35
- VAVG 20.25km/h
- VMAX 29.30km/h
- Temp.: 13.0°C
- Kalorie: 159kcal
- Sprzęt: Rower Czerwony
- Aktywność: Jazda na rowerze
Wreszcie ciepło :) Chociaż prognozy nie nastrajają optymistycznie :/ Co za beznadziejny klimat w tym kraju :P
A poza tym bezwietrznie! :o
A od piątku... B-)
A poza tym bezwietrznie! :o
A od piątku... B-)
A jednak jest!
Piątek, 6 kwietnia 2012 | dodano:06.04.2012 Kategoria ni to ni sio
- DST: 41.63km
- Czas: 01:51
- VAVG 22.50km/h
- VMAX 40.30km/h
- Temp.: 6.0°C
- Kalorie: 639kcal
- Podjazdy: 166m
- Sprzęt: Rower Czarny
- Aktywność: Jazda na rowerze
przejażdżka nie po mieście :P
No, może po mieście, ale nie w sprawunkach ;)
Łódź - Stryków - Głowno (pociąg) - Łódź
Wszystko dzięki M., który mnie wyciągnął, (biedny, on mnie wyciągnął a ja narzekałam;) ) aby go kawałek odprowadzić :)
Bo generalnie okazało się, że jest zimniej niż powinno być, a droga do Głowna ogólnie rzecz biorąc bardzo nieprzyjemna, dodatkowo, jak już wspomniałam w poprzednim wpisie, święta rzucają się ludziom na mózgi, więc nie dość, że ruch był spory to jeszcze kierowcy tirów postawili sobie za cel zepchnięcie nas z szosy. Jeden otarł się końcem naczepy o M., a inny w ogóle by chyba go zepchnął gdyby nie unik jaki M. zrobił.
Szczerze mówiąc, to się odechciewa jeździć na rowerze przez takie sytuacje, a już na pewno po ulicach :/
Dojechawszy do Głowna zmarzliśmy strasznie, bo okazało się (znaczy M. wiedział, a ja, naiwna, miałam nadzieję), że w Głownie nie ma dworca, jest tylko peron.
A potem okazało się jeszcze, że upatrzony przez nas pociąg wcale nie jeździ o godzinie 19 w kwietniu, tylko o 19:24. Błąd w internecie, a co tam.
Ale w końcu przyjechał, na początku byłam sama w całym pociągu, trochę się średnio z tym czułam :P ale wkrótce wsiedli dwaj panowie w kwiecie wieku ;P niegroźnych, a jeden z nich pomógł mi wysiąść z rowerem :) (sam z nim wysiadł:P)
Z Kaliskiej wracało się nieźle, chociaż, żeby uatrakcyjnić mi wieczór kierowca autobusu postanowił mnie rozjechać :P Ruszył dokładnie wtedy, kiedy byłam tuż przed jego maską, ciepło mi się zrobiło bardzo:P
A w domu mnie wyśmiali, że tak głupio wyglądam w stroju rowerowym... :P
No, może po mieście, ale nie w sprawunkach ;)
Łódź - Stryków - Głowno (pociąg) - Łódź
Wszystko dzięki M., który mnie wyciągnął, (biedny, on mnie wyciągnął a ja narzekałam;) ) aby go kawałek odprowadzić :)
Bo generalnie okazało się, że jest zimniej niż powinno być, a droga do Głowna ogólnie rzecz biorąc bardzo nieprzyjemna, dodatkowo, jak już wspomniałam w poprzednim wpisie, święta rzucają się ludziom na mózgi, więc nie dość, że ruch był spory to jeszcze kierowcy tirów postawili sobie za cel zepchnięcie nas z szosy. Jeden otarł się końcem naczepy o M., a inny w ogóle by chyba go zepchnął gdyby nie unik jaki M. zrobił.
Szczerze mówiąc, to się odechciewa jeździć na rowerze przez takie sytuacje, a już na pewno po ulicach :/
Dojechawszy do Głowna zmarzliśmy strasznie, bo okazało się (znaczy M. wiedział, a ja, naiwna, miałam nadzieję), że w Głownie nie ma dworca, jest tylko peron.
A potem okazało się jeszcze, że upatrzony przez nas pociąg wcale nie jeździ o godzinie 19 w kwietniu, tylko o 19:24. Błąd w internecie, a co tam.
Ale w końcu przyjechał, na początku byłam sama w całym pociągu, trochę się średnio z tym czułam :P ale wkrótce wsiedli dwaj panowie w kwiecie wieku ;P niegroźnych, a jeden z nich pomógł mi wysiąść z rowerem :) (sam z nim wysiadł:P)
Z Kaliskiej wracało się nieźle, chociaż, żeby uatrakcyjnić mi wieczór kierowca autobusu postanowił mnie rozjechać :P Ruszył dokładnie wtedy, kiedy byłam tuż przed jego maską, ciepło mi się zrobiło bardzo:P
A w domu mnie wyśmiali, że tak głupio wyglądam w stroju rowerowym... :P



















